Nazywam się Ewelina Rezmer i chodzę do II klasy gimnazjum.
Moja strona powiększy waszą wiedzę o graffice, czyli opwieść w aerozolu.

Wszystko zacząło się w Nowym Jorku. To właśnie tam pewien nastolatek postanowił zaznaczyć swoją obecność na ziemi, podpisując się na wagonach metra, miejskich murach, pomnikach i w innych dziwnych miejscach. Szybko znalazło się wielu naśladowców, a ponieważ każdy z nich chciał, żeby jego podpis był łatwo rozpoznawalny i oryginalniejszy od innych, graficiarze zaczeli konsekwentnie udziwniać litery i dodawać do nich rysunki. Proste podpisy nagle rozrosły się w kilkumetrowe barwne kompozycje. Zaczęto mówić o narodzinach nowego nurtu w sztuce. Niezwykła energia, spontaniczność i dynamiczny rozwój graffiti wzbudziły zainteresowanie europejskich handlarzy sztuka. To oni, na przełomie lat 70. i 80., przeszczepili graffiti do Europy (poprzez wystawy i publikacje prasowe we Włoszech i Holandii). Malowanie na murach pokochli ludzie młodzi, zbuntowani i niezależni (punki, sguattersi i im podobni). Jednak prawdziwa era graffiti nastapiła wraz z eksplozja muzyki i kultury hip hopu. Dziś "sprejuje" już cały świat: od Brazylii po Armenię, od Australii po Polskę. Za pierwszy wytwór polskiego graffiti uznaje się postać słynnego "krasnoludka", stworzonego przez ruch Pomaranczowej Alternatywy. Pojawił się on na murach dużych miast, podczas stanu wojennego, na początku lat 80, co bardzo niepokoiło ówczesne władze. Współczesne graffiti również wzbudza kontrowersje, jednak z zupełnie innych powodów..
.



Graficiarze, sprejowcy, bombersi, taggersi, wandale, aryści- tak nazywają się ci, którzy za pomocą farb w sprayach uprawiają sztukę graffiti. Oni wolą mówić o sobie: writerzy. Każdy z nich ma ksywe (tzw.tag) i podpisuje nią swoje dzieła. Writerzy tworzą nieformalne grupy, które mają swoje nazwy, loga i tereny działania. O swoim istnieniu graficiarze informują resztę ludzkości pokrywając miasto rysunkami, kmopozycjami i prześmiewczymi hasłami. Ich ulubione miejsca to: ściany domów, bramy, przejścia podziemne, wszelkie mury i ogrodzenia, śmietniki, garaże, stacje podmiejskich kolejek, no i same pociagi. Najbardziej kręcącę jest, oczywiście, robienie wrzutów w miejscach zakazanych. Ekipy writerów potrafia całą noc czyhać gdzieś na bocznicy kolejowej, żeby zbombić pociąg pod osłoną ciemności, albo w kilka minut zrobić wrzut na ścianie w jakiejś pilnie strzeżonej okolicy. Podchody i gonitwy z policją czy sokistami przypominają filmy o policjantach i złodzejach. Sami writerzy mówią, ze akcje z pociągami robia dla skokow adrenaliny, zas pokrywanie scian to najczesciej relaks i praca nad rozwojem artystycznym. Bo kazdy writer traktujacy powaznie swoja pasje dazy do wypracowania wlasnego, chrakterystycznego stylu malowania. Graficiarze sa silnie zwiazani z hip hopem- to jest ich muzyka, moda i filozofia. Chetnie nosza luzne, obszerne, jakby o pare numerow za duze spodnie (mozna w nich z latwoscia ukryc kilka puszek z farba). Tak samo jak ludzie rapujacy, wywodza sie czesto z wielkomiejskich blokowisk. Uprawianie graffiti dla wielu z nich jest szansa wyrwania sie z kregu beznadziei i pustki betonowych osiedli, ucieczka od narkotykow o kijow bejsbolowych. Z tej subkultury wywodzi wielu grafikow, malarzy i architektow, gdyz graffiti to niezwykle kreatywny i rozbudzajacy tworcze azinteresowania sposob kontestowania rzeczywistosci.

GRAFFITI NIE ZABIJA- NARKOTYK TAK!!! Prawdziwi graficiarze twierdza, ze malowanie na ulicy jest jak narkotyk. Syk farby wypryskiwanej z puszki, adrenalina towarzyszaca robieniu wrzutow na zakazanych murach czy zbombianie podmiejskiej kolejeki, dziala na nich silnie uzalezniajaco, z ta jednak roznica, ze narkotyki sa destrukcyjne i prowadza do unicestwienia, a graffiti rozwija osobowosc, wyobraznie, uzdolnienia, jednoczesnie pomaga wyladowac nagromadzona energie. Decydenci od spraw mlodziezy nie rozumuja jednak w ten sposob i prowadza niekonczaca sie wojne z tym zjawiskiem. I trudno im sie dziwic, skoro zmuszeni sa wciaz od nowa finansowac odmalowywanie fasad zabytkowych kamienic i pomnikow. Urzednicy twierdza, ze pieniadze mozna by przekazac na cos innego.


Wciaz trwa spor o to,czy graffiti to sztuka, czy wandalizm? Kolorowanie szarych i przygnebiajacych osiedli lub monotonnych murow nie wydaje sie niczym zlym. Ale nie jest dobrze, gdy "bazgroly" pojawiaja sie na kilkusetletnich zabytkach. Ustawodawcy coraz radykalniej walcza z graficiarstwem. Do tej pory za "przyozdobienie" kawalka sciany grozily co najwyzej kary pieniezne lub przymusowe czyszczenie muru. Dzis za uprawienie graffiti w miejscach zakazanych mozna nawet trafixc do wiezienia. Z drugiej strony graffiti stalo sie modne i najlepsi artysci z tego kregu otrzymuja platne zlecenia od roznych firm czy urzedow gminnych. Graffiti pojawia sie jako dekoracja klubow, dyskotek, centrow handlowych, kin, placow zabaw itp. Zdarza sie, ze ci sami ludzie w nocy bombia pociagi, a w dzien ida do prawdziwej pracy, dekorowac wnetrze multipleksu. Powstalo nawet pierwsze w Polsce awangardowe i niezalezne pismo poswiecone sztuce graffiti-"Brain Damage". Choc graficiarstwo wciaz wzbudza kontrowersje, z cala pewnoscia jest w tej chwili jedna z dynamiczniej rozwijajacych sie subkultur mlodziezowych w Polsce.