Staropole
Duża wieś leżąca przy kanale Staropole przy drodze Świebodzin - Kaława. W pobliżu przebiega nieczynna już w większości odcinków trasa kolejowa Międzyrzecz - Toporów. Bardzo stara wieś o datowaniu z 1237 roku. Od początku XIV wieku należała do zakonu cystersów mających swą siedzibę w niedalekim Paradyżu, którzy kupili ją od Jeleńczyka Zbyluta. Staropole wraz z okolicznymi terenami należało do Wilhelma von Platena. Znajdujące się tu gospodarstwa były przed laty głównym źródłem dostawy wełny. We wsi przy drodze do Nowego Dworku zachował się okazały, krajobrazowy park dworski (4,6 ha) i resztki zabudowań folwarcznych. Przy parku kanał Staropole zwęża się. W tym miejscu przypomina rwący górski potok, tworząc liczne spiętrzenia. Do ciekawostek należy również młyn z początków XX wieku. W centrum osady na wzgórzu znajdują się ruiny wysadzonego dużego pancenwerka 715. Przy wjeździe od strony Lubrzy kaplica powstała z dobudowania do neogotyckiej wieży elementów współczesnych. Za nią poewangelicki, porośnięty bluszczem i otoczony murem cmentarz, z dobrze zachowanymi XIX - wiecznymi nagrobkami.
Staropole - wioska na granicy z Brandenburgią

Większość historyków jest zgodna, co jest rzadkością, że Staropole ma rodowód polski. Świadczyć ma o tym archaiczny pierwowzór nazwy miejscowości, czyli "stare pole" oraz wystąpienie wioski w kontekście aktu fundacyjnego klasztoru cysterskiego w Paradyżu (1230). Z tym ostatnim jest już pewien problem, bowiem w XIII - wiecznych dokumentach uposażeniowych nie ma Staropola (np. 1257r.), a występuje ono w wątpliwym, późniejszym akcie opisującym dobra joannitów lub templariuszy na obszarze brandenburskim. Nazwa wioski ("Staropol") jest jednak na obrazie przedstawiającym pierwotne nadanie wojewody Bronisza herbu Pomian dla zakonników z Lenin. O ile potraktujemy go jako dużo późniejszą konfabulację (bowiem nie zna tego faktu np. kronikarz Paradyża z połowy XVII wieku - przeor Augustyn Dobrowolski), to najstarszym, źródłowo udokumentowanym wystąpieniem wioski będzie dopiero data 1304.
19 stycznia 1304 roku komes Zbylut z rodu Porajów - Różyców i jego synowie Ninosz oraz Tomisław sprzedali Paradyzowi swoją posiadłość "Starpul" za 100 marek srebra wg miary głogowskiej. Ród oferentów był znany w tej okolicy już od połowy XIII wieku i posiadał potem swoje włości w rejonie Kębłowa w Wielkopolsce. Z nieznanych przyczyn już wkrótce, bo 27 października 1311 roku, opat paradyski oddał w lenno Staropole ("Starepol") Gerardowi z Przyprostyni i jego krewnym, obcego pochodzenia, ale używającemu polskiego herbu Doliwa. Dokument nadania bardzo precyzyjnie określał wielkość i granice dóbr, wymieniając m.in. dwie polskie nazwy miejscowe - "Otlucina" i "Clonitza".
Przez dłuższy czas nie słyszymy nic o dalszych losach wioski i dopiero w 1440 roku wymienia się tu mało znanego Baltazara Sczenitcza (Sczenitza) jako kuratora Anny von Promnitz. Krótko potem panem tych dóbr został Hans von Sak, występujący w 1450 roku w sporze z klasztorem w Paradyzu na posiedzeniu sądu rozjemczego w Świebodzinie. Świebodzinie 15 lat później jest on już "dobrym i szlachetnym Halsem von Sake ze Starpul", który wraz z żoną Anną otrzymuje w dożywotnie lenno od opata Jana folwark klasztorny w Lubrzy. Wspomniany został również w Kożuchowie jeszcze w 1470 roku jako "Hans Sagt ze Starpil".

Od XVI wieku dobra w Staropolu wielokrotnie zmieniały właścicieli. Początkowo był nim Hans von Köckritz, także dysponent części majątku w Wilkowie (1507), równocześnie kanclerz i namiestnik ks. Zygmunta Jagiellończyka na Łużycach. Po roku 1510 siedziała tutaj rodzina von Horn, łącząc te śląskie dobra ze swoimi brandenburskimi majątkami w Żelechowie i Żarzeniu. Od 1575 roku notuje się w Staropolu braci Georga i Stenzela von Hohendorff ze Szczańca. Georg był m.in. radcą biskupim we Wrocławiu i zmarł już w roku 1580 (znane jest jego kamienne epitafium). Część po nim nabył Sigismund von Schlichting, kanclerz margrabiego Jana z Kostrzyna. Znamy go z drukowanego wystąpienia przeciw arianom polskim w duchu religii protestanckiej (1591). Jego starsza córka Barbara poślubiła Wulfa von Nebelschütz, młodsza - Helena wyszła najpierw za Christopha von Seherr, a w roku 1612 za Abrahama Juniora von Grünberg, radcę brandenburskiego oraz komandora zakonu joannitów z Łagowa. Seherrowie, mimo cesarskiego potwierdzenia dóbr z roku 1604, nie siedzieli tu długo, natomiast Grünbergowie utrzymali się aż do około 1680 roku.

Syna Abrahama - Adama, budowniczego nowego dworu w połowie XVII wieku, znamy z głośnego incydentu podczas wprowadzania kontrreformacyjnych zarządzeń cesarza Ferdynanda III. Kiedy 23 marca 1654 roku zjawiła się w Staropolu specjalna cesarsko - biskupia komisja, aby przejąć tutejszy kościół, najpierw von Grünberg odmówił jej kompetencji do takich działań, a następnie obwarował się ze swoimi uzbrojonymi poddanymi na cmentarzu. Komisarze odeszli, ale już 4 maja przybyło tu 10 muszkieterów i zatrzymało opornego właściciela. Przesiedział on pięć tygodni w areszcie i został zwolniony dopiero na wyraźną prośbę reprezentantów szlachty ks. Głogowskiego. Miejscowy pastor Michale Althoff zbiegł, obawiając się represji. 6 maja 1654 roku 22 żołnierzy siłą otworzyło drzwi kościoła i przekazało do niego klucze świebodzińskiemu proboszczowi Willerusowi. Samodzielną dotąd parafię w Staropolu podporządkowano katolickiemu kościołowi w Mostkach. Grünbergowie pozostali jednak nadal wiernymi wyznawcami luteranizmu, zapraszają do swojego dworu usuniętych pastorów, pastorów m.in. Zachariasa Prinne (Brinniusa) z Borowa. Wielu mieszkańców wioski udawało się na nabożeństwa do pobliskiego zboru w brandenburskim Boryszynie. Katolików było tu niewiele i proboszcz z Mostek wykazywał nimi nikłe zainteresowanie. Ostatecznie opiekę nad kościołem powierzono bratu Pawłowi Carpiusowi z klasztoru w Paradyzu. Ten również nie miał większych sukcesów w nawracaniu wiernych, a drewniany kościół i plebania popadły w ruinę.

Ostatnim odnotowanym von Grünbergiem w Staropolu był Georg Abraham w roku 1681. Równocześnie część majątku miała w swych rękach Sabina Helena von Lossau oraz Joann Friedrich von Stößel, od 1680 roku mąż Urszuli Marianne, córki wspomnianego wyżej Adama. Wdowa po Adamie, Ursula Magdalena, żyła jeszcze krótko w wydzielonym dla niej folwarku w Pagajach. Od roku 1687, przez 4 lata, zawiadywał fragmentem dóbr lennych w wiosce Samuel von Klackreuth, deputowany powiatu Świdwin na Pomorzu, odstępując go następnie za sumę 500 talarów poborcy podatkowemu w Krośnie - Johannowi Ludwigowi Kranowi. Ostatecznie, prawdopodobnie całość dóbr, trafiła drogą kupna, za zgodą cesarza Józefa I (14 września 1710r.), do braci Hartwiga i Wilhelma von Platen (ostatni był marszałkiem dworu duńskiego). Dwa małżeństwa Anny Elizabeth, córki jednego z braci, spowodowały długoletnie spory o prawa dziedziczenia w Staropolu. Zakończyło je dopiero odsprzedanie majątku przez von Platenów w roku 1747 płk. i komendantowi regimentu dragonów dragonów Alt - Platen - Halsowi Casparowi von Knobelsdorff z Otanowa na Pomorzu. W jego imieniu i syna Friedricha Wilhelma dobrami zarządzał wyznaczony administrator. Ich majątek był największym kompleksem ziemskim na ówczesnym obszarze świebodzińskim. Dostarczał znacznych ilości wełny ze swojej hodowli na targi w Świebodzinie. Ponieważ właściciele praktycznie w nim nie przebywali, z łatwością, za sumę 60 tys. talarów, odstąpili go w roku 1788 radcy dworu pruskiego, Friedrichowi von Lettow, właścicielowi sąsiedniej Sieniowy i dóbr w powiecie krośnieńskim. W jego czasach w wiosce był nadal kościół katolicki oraz plebania, szkoła, dwór, karczma, a w okolicy cztery folwarki i dwa młyny wodne. Poddani dzielili się na specyficzne, różniące się grup: pełnorolnych, niepelnorolnych, zarodników i chałupników. Razem było w wiosce około 1790 roku - tzw. dymów i 342 mieszkańców.
Po śmierci w roku 1821 Friedricha von Lettow majątek posiadała wdowa po nim, baronowa von der Goltz, a od roku 1836 jej córka, Friederike von Zschock. W imieniu ich obu majątkiem zarządzał od 1832 roku zięć Friederike, rotmistrz Wilhelm von Vollard, późniejszy właściciel sąsiedniej Sieniowy. Właśnie nim można kojarzyć najświetniejszy okres rozwoju Staropola w czasach nowożytnych. Rozpoczął on poszukiwania i eksploatację bogatych złóż węgla brunatnego oraz był twórcą w połowie XIX wieku pięknego kompleksu pałacowo - parkowego, m.in. z nowym ewangelickim kościołem o cechach orientalnych i kaplicą gronową. Po jego śmierci w 1860 roku gospodarzyła tutaj udanie jego żona Emilie, a następnie jego krewny, gen. Egon von Vollard - Bockellberg. W tamtych czasach pałac, zgodnie z ówczesna modą, poddano przebudowie w stylu neogotyckim. W okresie trudności finansowych w latach 20 - tych XX wieku znaczną część majątku rozparcelowano i tylko jego fragmentem dysponowała po 1926 roku rodzina Vollmar, od wieków zamieszkała w niedalekim Boryszynie i uposażona także w XIX stuleciu w majątek zamkowy w Świebodzinie. Ich specjalizacja w produkcji produktów materiałów siewnych trafiała na dużą koniunkturę i przynosiła znaczne zyski. Pewnym utrudnieniem dla nich w latach 30 - tych były wywłaszczenia związane z budową umocnień Linii Odra - warta.

Bogata i ciekawa historia wioski Staropole zakończyła się dość dramatycznie w początkach roku 1945, kiedy to część budynków, a szczególnie kompleks pałacowy zostały splądrowane i spalone przez żołnierzy radzieckich. Zniknęły w ten sposób ślady dawnej świetności oraz charakterystycznego, szczególnie od wieku XVI, położenia na granicy śląskobrandenburskiej, która nie zawsze okazywała się być barierą dla wzajemnych kontaktów i oddziaływań.