PLANETA ŻYWIOŁÓW
ŚLEDZIMY NATURALNE KLĘSKI ŻYWIOŁOWE NA ZIEMI 2011
Rodzaj zdarzenia Miejsce i krótki opis data
powódź


Około 200.000 Australijczyków odczuwa negatywny wpływ powodzi w stanie Queensland od końca grudnia 2010 r. Wielka  woda zmyła drogi zalała całe miasta (22) ewakuowano tysiące ludzi. Nadmorskie miasto Rockhampton zostanie zalane na początki nowego roku Powódź rozpoczęła się tydzień wcześniej podczas Tropikalnego sztormu Tasha. Objęło Obszar około 1,73 mln km2 (powierzchnia Francji i Niemiec).

przełom roku 2010/2011
trzęsienia Ziemi

Dwa potężne trzęsienia ziemi w krajach Ameryki Południowej otworzyły nowy rok w dziedzinie sejsmologii. Oba wstrząsy miały siłę ponad 7 stopni w skali Richtera. Czy okazały się niszczycielskie? W sobotę (1.01) o godzinie 10:56 czasu polskiego wstrząs o sile równo 7 stopni w skali Richtera wystąpił w północno-zachodniej Argentynie, 155 kilometrów na północny wschód od miasta Santiago del Estero, w północnej części prowincji o tej samej nazwie.Ze względu na to, że epicentrum trzęsienia znajdowało się na słabo zaludnionym obszarze pośród gęstych lasów, a ognisko położone było aż ponad 500 kilometrów pod powierzchnią ziemi, wstrząs nie okazał się groźny.Znacznie bardziej niepokojące było trzęsienie, które wczoraj nawiedziło wybrzeże sąsiedniego Chile. Epicentrum wstrząsu o potężnej silne 7,1 stopnia w skali Richtera, znajdowało się w regionie Bio-Bio, tym samym, który został zrównany z ziemią 27 lutego 2010 roku po wstrząsie o sile aż 8,8 stopnia w skali Richtera.Trzęsienie pozbawiło wtedy życia przeszło pół tysiąca osób. Wstrząs miał miejsce o godzinie 21:20 czasu polskiego, a więc o 17:20 czasu lokalnego. Tuż przed zachodem Słońca dziesiątki tysięcy ludzi w panice opuściły swoje domy i pobiegły na wzgórza.Jednak nawet przez chwilę nie było zagrożenia uderzeniem fal tsunami, ponieważ epicentrum wstrząsu znajdowało się na lądzie, pośród lasów porastających nadbrzeżne wzgórza. www.twojapogoda.pl

01.01.2011
tornada

W pierwszy dzień nowego roku mieszkańcy kilku stanów na południu i środkowym-zachodzie USA usuwają skutki tornad, które przeszły tam ostatniego dnia 2010 roku. Żywioł zabił sześć osób. Tornada, rzadko spotykane w zimie, niszczyły domy i linie energetyczne. Trzy osoby zginęły, a kilkanaście zostało rannych w małych, farmerskich miejscowościach położonych w północnozachodnim Arkansas, niedaleko granicy ze stanem Oklahoma. Wiatr osiągał prędkość od 216 do 266 km na godzinę. Doszczętnie zniszczonych zostało 20 budynków, a z kilkunastu innych wichura pozrywała dachy. Powalone drzewa zniszczyły linie energetyczne i blokowały drogi. Prądu zostało pozbawionych około 3 tys. osób. Tymczasowo zamknięto małe lotnisko w Highfill w Arkansas. Kolejne trzy ofiary pochodzą z południowośrodkowej części stanu Missouri. Trąba powietrzna uderzyła w małą farmę w hrabstwie Dent. Szczątki zniszczonych przyczep mieszkalnych znajdowano w promieniu półtora kilometra. W Sylwestra przed żywiołem ostrzeżono także mieszkańców środkowej części Illinois. Amerykańskie Narodowe Centrum Meteorologiczne nie potwierdziło jednak uderzenia tornada w zamieszkany przez 2 tys. osób Petersburg, gdzie silny wiatr zniszczył kilkanaście domów. Ranna została kobieta, na której samochód spadło powalone drzewo. Shannon McCuin ze służb ratowniczych w hrabstwie Washington w stanie Arkansas podkreśliła, że tornada o tej porze roku są rzadkim zjawiskiem. - Nie pamiętam, kiedy ostatni raz w grudniu uderzyło tu tornado. Warunki pogodowe były jednak odpowiednie: najpierw było ciepło, później pojawił się zimny wiatr - zaznaczyła.
przełom roku 2010/2011
willy- willy

Yasi zapisał się jako jeden z najpotężniejszych cyklonów tropikalnych w historii Australii. Tuż przed uderzeniem w wybrzeże stała prędkość wiatru wzrosła do 250 kilometrów na godzinę, a w porywach do nawet 305 km/h. Oznacza to, że Yasi osiągnął ostatnią, piątą kategorię w skali siły cyklonów. Meteorolodzy analizują teraz czy można go nazwać najsilniejszym cyklonem w historii stanu Queensland. Zniszczenia poczynione przez żywioł są przeogromne. Wiatr pozrywał dachy z budynków, niektóre całkowicie zrównał z ziemią, połamał i powyrywał z korzeniami drzewa, uszkodził linie energetyczne. Tysiące ludzi ewakuowało się do schronisk, aby przeczekać przejście żywiołu. Wielu z nich nie będzie już miało do czego wracać. To co nie zniszczyły wiatr i woda, spustoszyły pożary. W rejon kataklizmu próbują się dostać służby ratownicze, ale z powodu zatarasowania dróg przez konary, nie będzie to proste.Władze regionu uprzedzają, że powrót do normalności zajmie długie tygodnie, a to oznacza, że przez ten czas mogą się pojawiać poważne problemy z dostępem do żywności, wody pitnej, lekarstw i innych środków pierwszej potrzeby. Ofiary żywiołu będą więc zmuszone jeszcze przez jakiś czas koczować w przygotowanych dla nich obiektach. To będzie niezwykle trudny sezon dla rolników, którzy z powodu wichur i ulew utracili prawie wszystkie uprawy. Najgorsza sytuacja panuje między Innisfail a Townsville, gdzie cyklon charakteryzował się największą mocą. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin krajobrazy zmieniły się tam nie do poznania.Obecnie Yasi jest już słabym cyklonem, który zmierza w kierunku serca australijskiego kontynentu. Nadal niesie obfite deszcze, które spadają na obszary zwykle całkowicie wyschnięte. Jutro mieszkańcy stanu Queensland zaczną wracać do swych domostw, aby określić skalę zniszczeń i rozpocząć sprzątanie. www.twojapogoda.pl

Szczegółowe dane o cyklonie Yasi:

Maksymalna stała prędkość wiatru: 250 km/h
Maksymalna prędkość porywów: 300 km/h
Najniższe ciśnienie: 922 hPa

02,03.02.2011
burza śniezna

Jedna z największych śnieżyc w historii amerykańskiej meteorologii sprawiła, że 30 z 50 stanów zostało sparaliżowanych niemal w każdym aspekcie codziennego życia. Spadło przeważnie pół metra białego puchu, który uniemożliwia ruch na drogach, kolei i lotniskach. W związku z odcięciem wielu miejscowości od świata, zdecydowano się zamknąć szkoły, zakłady pracy i urzędy publiczne. Mieszkańcy mają czas na odgrzebywanie się spod zwałów śniegu. Najgorzej jest w dużych miastach, gdzie każda śnieżyca powoduje paraliż, a co dopiero tak gigantyczna. Chicago zamarło po tym jak pokrywa śnieżna w ciągu niecałej doby wzrosła o 53 centymetry. Tak duże ilości śniegu nie spadły tam od 1999 roku, a wcześniej zdarzyło się to tylko raz w 1967 roku. To była burza śnieżna z prawdziwego zdarzenia, ponieważ śnieżycy towarzyszyły wyładowania atmosferyczne. Trzecia największa śnieżyca w historii sprawiła, że dotarcie do pracy na czas było niemożliwe. Na drogach utworzyły się olbrzymie korki, zwłaszcza, że wiele samochodów zostało dosłownie zasypanych po dachy. Kierowcy pozostawili je w zaspach i udali się do specjalnie przygotowanych dla nich punktów pomocy, gdzie mogli liczyć na gorące napoje, żywność i koce. W Wietrznym Mieście szkoły zostały zamknięte po raz pierwszy od 12 lat. Od 25 do 50 cm śniegu i ponad 3-metrowe zaspy notuje się w stanach: Illinois, Indiana, Wisconsin, Michigan, Minnesota, Oklahoma, Kansas, Massachusetts i Nowy Jork. Po śnieżycach niebo zaczęło się rozpogadzać, a temperatura gwałtownie spadać.

02,03.02.2011
trzęsienie ziemi i tsunami

Potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Japonię. Wstrząs miał siłę 9 stopni w skali Richtera był piątym najsilniejszym w historii i zarazem najpotężniejszym w Japonii od co najmniej 100 lat. Epicentrum wstrząsu znajdowało się około 130 kilometrów na wschód od wyspy Honsiu (373 km od Tokio), a jego ognisko około 25 kilometrów pod dnem Pacyfiku. W wybrzeża uderzyło 10-metrowe tsunami maksymalne fale osiągały 23m porywając domy, ludzi i samochody. Kataklizm pozbawił życia ponad 20 000 osób.

11.03.2011

Informacje do strony: Portal Twoja Pogoda/ NASA/NOAA./IMGW



 
powrót 2010 strona główna Polska  klęski ekologiczne